Tsunami onkologiczne

Tsunami onkologiczne to przede wszystkim zjawisko popularne w ostatnich latach. Nie chcę Cię straszyć, ale na początek chcę byś wiedział, jak wielkim zagrożeniem jest rak. Czy faktycznie jest się czego bać? Przecież ja w rodzinie nie mam nikogo chorego… to spotyka innych, mnie to nie spotka. Moi bliscy też są bezpieczni, bo w końcu rakiem nie można się zarazić. Ale czy na pewno tak jest? Czy nas to nie dotyczy? Opowiem ci o zjawisku, które nazywa się „tsunami onkologicznym”. Brzmi groźne? I takie jest.

Tsunami onkologiczne to plaga naszych czasów

Tsunami onkologiczne to plaga naszych czasów

Czym jest tsunami onkologiczne?

Czym jest tsunami? To olbrzymia fala, którą wywołało podwodne trzęsienie ziemi. To spustoszenie oceanicznego brzegu, ponieważ gdzieś daleko pod wodą coś się zatrzęsło, może nawet nieznaczenie, ale wystarczyło, by wywołać ogromną falę. Tsunami onkologiczne działa tak samo. To wielki „bum” zachorowań, które biorą się z różnych względów, często przez nieprzestrzeganie zasad zdrowego stylu życia. Ale też jest to wzrost śmiertelności wywołanej zbyt późnym wykryciem raka, nieodpowiednim leczeniem czy brakiem środków na leczenie.

Tsunami onkologiczne – skala

Onkologiczne tsunami oznacza, że nowotwory złośliwe są na świecie drugą przyczyną śmierci wśród całej populacji, a w najbliższym czasie mają stać się pierwszą przyczyną. To realne zagrożenie. Już nie tylko dla naszego sąsiada czy dalekiej kuzynki. Nowotwór złośliwy to diagnoza, którą według szacunku usłyszy (lub nie zdąży usłyszeć!) każdy z nas.

Gdzie leczyć raka?

Żyjemy w kraju, gdzie co godzinę aż 19 osób dowiaduje się, że ma raka, a według badań tylko 41% tych osób po usłyszeniu diagnozy przeżyje 5 lat. Jest to spowodowane między innymi tym, że pacjent nie może sobie wybrać szpitala, który ma najlepsze wyniki w leczeniu ludzi, ponieważ te wyniki są tajne. Jeżeli raka uda się zdiagnozować odpowiednio wcześnie, możemy napotkać inne problemy: badania. W Polsce na 1.000.000 osób przypada tylko 8 (tak, osiem!) rezonansów magnetycznych! A jeśli już nas zdiagnozują i przebadają, i nawet trafi się nowy lek to… procedura wdrażania nowego leku w Polsce trwa 2 lata. Długo? W Niemczech to 3 miesiące. No to może operacja? Ja bym był ostrożny – badania pokazują, że 60% operacji, które przeprowadza się w Polsce w celu leczenia raka piersi, jelita grubego oraz żołądka są przeprowadzane w szpitalach, które nie są do tego odpowiednio przystosowane.

Tsunami onkologiczne – jak się zabezpieczyć?

Co więc należy w takim wypadku zrobić? To, co zawsze radzę jako doświadczony Agent – ubezpieczyć się!

Najlepszą ofertę ubezpieczenia od poważnych zachorowań, w tym od nowotworu, uzyskasz tu>>

Powierzając swoją sprawę w moje ręce, masz pewność, że zajmuje się nią Profesjonalista.