Odsetki od kosztów kredytu. Sprawdź, czy bank zawyżył Twoje raty

Opublikowano przez Łukasz Cichocki w dniu

Odsetki od kosztów kredytu. Sprawdź, czy bank nie zawyżył kosztów Twojej umowy>

Łukasz Cichocki, Ekspert finansowy, który przeanalizuje Twoją umowę

Łukasz Cichocki, Ekspert finansowy, który przeanalizuje Twoją umowę

Wiele osób spłaca kredyt i patrzy tylko na jedno: wysokość raty.

Jeżeli rata schodzi z konta, kredyt jest spłacany, a bank nie wysyła żadnych ostrzeżeń, większość ludzi zakłada, że wszystko jest w porządku.

Problem w tym, że przy kredytach bardzo często najważniejsze rzeczy są ukryte nie w samej racie, tylko w konstrukcji całej umowy.

Jednym z takich tematów są odsetki naliczane od kosztów kredytu, czyli na przykład od prowizji, ubezpieczenia albo innych opłat doliczonych do zobowiązania.

Brzmi technicznie, ale w praktyce chodzi o bardzo prostą rzecz.

Jeżeli bank doliczył do Twojego kredytu prowizję albo ubezpieczenie, a później naliczał odsetki od całej powiększonej kwoty, mogłeś płacić więcej, niż powinieneś.

I właśnie dlatego coraz więcej kredytobiorców sprawdza dziś swoje umowy.

O co chodzi z odsetkami od kosztów kredytu?

Zacznijmy od prostego przykładu.

Załóżmy, że bierzesz kredyt gotówkowy na 50 000 zł.

Bank dolicza do tego prowizję, na przykład 5 000 zł. Do tego może dojść ubezpieczenie albo inne opłaty. W efekcie w dokumentach pojawia się wyższa kwota zobowiązania.

Dla klienta najważniejsze jest to, ile dostał do dyspozycji.

Jeżeli realnie otrzymał 50 000 zł, to odsetki powinny dotyczyć właśnie tej kwoty kapitału.

Problem pojawia się wtedy, gdy bank nalicza odsetki nie tylko od pieniędzy wypłaconych klientowi, ale również od prowizji, ubezpieczenia albo innych kosztów początkowych.

Wtedy kredytobiorca płaci odsetki od czegoś, co nie było realnie pieniędzmi oddanymi mu do swobodnego wykorzystania.

Inaczej mówiąc: bank mógł naliczać koszt od swojego własnego kosztu.

Dla wielu osób to brzmi jak drobiazg. Ale przy kredytach drobne zapisy potrafią oznaczać tysiące złotych różnicy.

Czym są kredytowane koszty kredytu?

Kredytowane koszty to takie koszty, których klient nie płaci osobno z własnej kieszeni na początku umowy, tylko bank dolicza je do kredytu.

Najczęściej są to:

prowizja za udzielenie kredytu,

składka ubezpieczeniowa,

opłaty przygotowawcze,

koszty dodatkowych usług,

inne opłaty związane z zawarciem umowy.

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać wygodnie.

Klient nie musi płacić prowizji od razu. Bank „wrzuca” ją do kredytu. Rata jest jedna. Wszystko wygląda prosto.

Tyle że potem trzeba sprawdzić, od jakiej kwoty bank naliczał odsetki.

Jeżeli odsetki były naliczane od kapitału powiększonego o prowizję i ubezpieczenie, to całkowity koszt kredytu mógł być wyższy.

I właśnie to jest jeden z najważniejszych elementów, które warto zweryfikować w umowie.

Dlaczego to jest problem dla kredytobiorcy?

Problem nie polega tylko na tym, że kredyt był droższy.

Problem polega na tym, że klient często nie miał jasnej informacji, ile naprawdę płaci i od czego bank nalicza mu odsetki.

W praktyce wiele osób nie rozróżnia takich pojęć jak:

kwota kredytu,

całkowita kwota kredytu,

całkowity koszt kredytu,

prowizja,

RRSO,

kwota do wypłaty,

kwota finansowana,

podstawa naliczania odsetek.

Banki świetnie znają te pojęcia. Klient najczęściej nie.

I właśnie dlatego konstrukcja umowy ma tak duże znaczenie.

Jeżeli w umowie pojęcia są niejasne, a klient nie może łatwo ustalić, od czego naliczane są odsetki, to pojawia się realny problem z przejrzystością całego zobowiązania.

Kredytobiorca powinien wiedzieć, ile pożycza, ile realnie dostaje, ile kosztuje go kredyt i od jakiej kwoty bank nalicza odsetki.

Jeżeli tego nie da się jasno ustalić, umowa wymaga analizy.

Stanowisko Rzecznika Finansowego a kredytowane koszty

Rzecznik Finansowy odgrywa ważną rolę w ochronie klientów rynku finansowego.

W sprawach kredytowych jego stanowiska są istotne, ponieważ pokazują, jak należy patrzeć na praktyki banków z perspektywy konsumenta.

W kontekście odsetek od kosztów kredytu kluczowa jest jedna myśl: odsetki powinny być naliczane od kapitału oddanego klientowi do dyspozycji, a nie od kosztów, które są elementem wynagrodzenia banku albo dodatkowej usługi.

Jeżeli prowizja albo ubezpieczenie nie są pieniędzmi, które klient realnie dostał do wykorzystania, to pojawia się pytanie, czy bank miał prawo obejmować je oprocentowaniem.

To pytanie nie jest akademickie.

Od odpowiedzi może zależeć to, czy klient ma podstawy do żądania zwrotu części kosztów, zakwestionowania rozliczeń albo sprawdzenia, czy w jego sprawie można zastosować sankcję kredytu darmowego.

RRSO, czyli wskaźnik, który miał pomagać klientowi

RRSO, czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania, miała pomagać klientom porównywać kredyty.

W teorii to bardzo dobre narzędzie.

Klient widzi RRSO i może porównać jedną ofertę z drugą. Im niższe RRSO, tym kredyt powinien być tańszy.

Problem zaczyna się wtedy, gdy dane użyte do obliczenia RRSO są wadliwe albo nie oddają rzeczywistego kosztu kredytu.

Jeżeli bank źle pokazał koszty, błędnie zakwalifikował prowizję, doliczył opłaty do podstawy oprocentowania albo niejasno przedstawił kwoty w umowie, RRSO mogło nie pokazywać prawdziwego kosztu kredytu.

A wtedy klient mógł podjąć decyzję na podstawie informacji, która nie była dla niego wystarczająco jasna.

To bardzo ważne, bo przy kredycie klient nie kupuje drobnej rzeczy za kilkadziesiąt złotych.

Często bierze zobowiązanie na kilka albo kilkanaście lat.

Jedna źle przedstawiona informacja może kosztować go bardzo dużo.

Dlaczego pojęcia w umowie kredytowej są tak ważne?

W wielu umowach problemem nie jest tylko samo naliczanie odsetek.

Problemem jest też sposób opisania kredytu.

Zdarza się, że klient widzi w dokumentach różne kwoty i nie ma pewności, która z nich oznacza faktycznie wypłacone pieniądze, która oznacza kapitał, a która obejmuje koszty doliczone przez bank.

Dla przeciętnej osoby takie różnice są trudne do wyłapania.

Bank może używać pojęć, które brzmią podobnie, ale mają inne znaczenie.

I właśnie tu zaczyna się problem.

Umowa konsumencka powinna być przejrzysta.

Klient powinien rozumieć, co podpisuje.

Jeżeli umowa jest zbudowana tak, że klient nie jest w stanie łatwo ustalić realnego kosztu kredytu, to trudno mówić o uczciwej i jasnej relacji.

Sankcja kredytu darmowego. O co w tym chodzi?

Sankcja kredytu darmowego to mechanizm, który może mieć zastosowanie wtedy, gdy kredytodawca naruszył określone obowiązki wobec konsumenta.

W uproszczeniu chodzi o to, że przy określonych naruszeniach klient może domagać się rozliczenia kredytu tak, jakby kredyt był darmowy.

Czyli spłaca tylko kapitał, bez odsetek i dodatkowych kosztów.

To oczywiście nie działa automatycznie w każdej sprawie.

Nie wystarczy powiedzieć: „mam kredyt, więc chcę darmowy kredyt”.

Trzeba sprawdzić umowę, dokumenty, sposób naliczania kosztów, informacje przekazane klientowi i to, czy rzeczywiście doszło do naruszeń.

Ale jeśli umowa zawiera błędy, nieprawidłowo pokazuje koszty albo bank naliczał odsetki od kwot, które nie powinny być oprocentowane, temat może być wart analizy.

Jakie kredyty warto sprawdzić?

Weryfikacji mogą wymagać przede wszystkim kredyty konsumenckie, w których występowały dodatkowe koszty.

Chodzi między innymi o:

kredyty gotówkowe,

kredyty konsolidacyjne,

pożyczki bankowe,

kredyty z prowizją,

kredyty z ubezpieczeniem,

umowy z wysokimi kosztami początkowymi,

kredyty, w których prowizja została doliczona do kwoty kredytu,

kredyty spłacone przed czasem,

kredyty nadal spłacane,

umowy zawarte kilka lat temu.

Szczególnie warto sprawdzić umowę, jeśli pamiętasz, że bank doliczył prowizję albo ubezpieczenie, ale nie zapłaciłeś tych kosztów osobno, tylko zostały one „wrzucone” do kredytu.

Wtedy trzeba zobaczyć, czy bank naliczał odsetki od samych środków wypłaconych klientowi, czy od kwoty powiększonej o koszty.

Czy kredyt już spłacony też można analizować?

Tak, warto sprawdzić również kredyty, które zostały już spłacone.

Wielu ludzi błędnie zakłada, że skoro kredyt jest zamknięty, to temat już nie istnieje.

A przecież jeśli przez lata bank naliczał koszty w sposób nieprawidłowy, to fakt spłaty kredytu nie zmienia automatycznie tego, że klient mógł nadpłacić.

Oczywiście każda sprawa wymaga indywidualnej oceny.

Trzeba sprawdzić daty, dokumenty, rodzaj kredytu, sposób rozliczenia i to, czy roszczenie w ogóle ma sens.

Ale sam fakt, że kredyt został spłacony, nie powinien być powodem, żeby z góry rezygnować ze sprawdzenia umowy.

Czy bank sam poinformuje Cię o problemie?

Nie liczyłbym na to.

Banki są instytucjami nastawionymi na zysk. Mają swoje procedury, swoje interesy i swoje stanowiska.

Jeżeli klient sam nie sprawdzi umowy, bardzo często nigdy nie dowie się, czy płacił więcej, niż powinien.

To nie znaczy, że każda umowa jest wadliwa.

Ale oznacza, że nie warto zostawiać tego wyłącznie bankowi.

Jeżeli przez lata płaciłeś raty, prowizje, ubezpieczenia i odsetki, masz prawo sprawdzić, czy wszystko zostało naliczone prawidłowo.

To nie jest agresja wobec banku.

To jest dbanie o własne pieniądze.

Jak wygląda bezpłatna weryfikacja umowy kredytowej?

Pierwszy krok jest prosty.

Wypełniasz formularz do bezpłatnej weryfikacji umowy kredytowej:

https://usun-wibor.pro-banking.pl/lukasz_cichocki

Po zostawieniu danych otrzymasz informację, jakie dokumenty będą potrzebne do analizy.

Najczęściej są to:

umowa kredytowa,

harmonogram spłat,

aneksy,

informacje o prowizji,

informacje o ubezpieczeniu,

potwierdzenia spłat,

informacja, czy kredyt jest aktywny czy spłacony.

Dopiero po sprawdzeniu dokumentów można powiedzieć, czy są podstawy do dalszego działania.

Bez dokumentów nikt uczciwy nie powinien obiecywać, że odzyskasz pieniądze.

Dlaczego nie warto tego odkładać?

Większość ludzi odkłada takie sprawy.

Najpierw mówią, że muszą znaleźć umowę.

Potem, że zrobią to w weekend.

Potem temat znika na kilka miesięcy.

A później dalej płacą raty albo zapominają, że w ogóle mogli coś sprawdzić.

Przy kredytach takie odkładanie może kosztować dużo.

Jeżeli umowa ma błędy, im szybciej ją sprawdzisz, tym szybciej dowiesz się, czy można coś z tym zrobić.

Może się okazać, że wszystko jest w porządku.

Ale może się też okazać, że bank naliczał koszty w sposób, który warto zakwestionować.

Bez analizy nie wiesz nic.

Co możesz zrobić teraz?

Jeżeli masz albo miałeś kredyt z prowizją, ubezpieczeniem albo dodatkowymi kosztami, sprawdź swoją umowę.

Nie musisz samodzielnie analizować pojęć, RRSO, podstawy oprocentowania i konstrukcji kosztów.

Możesz zgłosić umowę do bezpłatnej weryfikacji.

Formularz znajduje się tutaj:

https://usun-wibor.pro-banking.pl/lukasz_cichocki

To dobry pierwszy krok, jeśli chcesz dowiedzieć się, czy bank mógł pobrać od Ciebie za dużo.

Podsumowanie

Odsetki od prowizji, ubezpieczenia i innych kosztów kredytu to jeden z najważniejszych tematów dla osób, które mają albo miały kredyt konsumencki.

Jeżeli bank naliczał odsetki nie tylko od kapitału, ale również od doliczonych kosztów, umowa może wymagać szczegółowej analizy.

Stanowisko Rzecznika Finansowego wzmacnia spojrzenie, że kredytobiorca powinien płacić odsetki od realnie udostępnionego kapitału, a nie od kosztów, które są elementem dodatkowego wynagrodzenia banku.

Nie każda sprawa kończy się roszczeniem.

Nie każda umowa kwalifikuje się do sankcji kredytu darmowego.

Ale jeżeli nigdy nie sprawdziłeś swojej umowy, nie wiesz, czy bank nie pobrał od Ciebie za dużo pieniędzy.

Masz kredyt?

Sprawdź umowę.

Formularz do bezpłatnej weryfikacji:

https://usun-wibor.pro-banking.pl/lukasz_cichocki

Materiał ma charakter informacyjny i marketingowy. Nie jest poradą prawną ani finansową. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy dokumentów.