Ukryte koszty emerytury

Opublikowano przez Łukasz Cichocki w dniu

Ukryte koszty emerytury. Dlaczego większość planów się nie spina (i jak to naprawić)

Ukryte koszty emerytury

Ukryte koszty emerytury

Wielu ludzi ma dziś „policzoną emeryturę”. Jest jakaś kwota z ZUS, czasem do tego IKE/IKZE, jakieś oszczędności, mieszkanie „już swoje”. I w głowie pojawia się poczucie: dobra, temat ogarnięty.

Problem w tym, że bardzo często ten plan jest zaniżony. Nie dlatego, że ktoś jest nierozsądny. Tylko dlatego, że emerytura jest planowana jak tabelka, a życie nie działa jak tabelka. Koszty nie rosną równo, nie pojawiają się grzecznie „po trochu” i nie trzymają się średniej inflacji z nagłówków. Pojawiają się falami: raz spokojnie, raz nagle i drogo.

W tym wpisie rozkładam na czynniki pierwsze temat „ukrytych kosztów emerytury”. Chodzi o wydatki, które wchodzą po cichu i zostają. A potem robią dziurę w budżecie, nawet jeśli ktoś przez lata odkładał rozsądnie.

Na końcu dostaniesz prosty test odporności, który pozwala sprawdzić plan na realne scenariusze, a nie na idealny świat.


Dlaczego „wyliczona” emerytura często jest zaniżona

Zwykle widzę trzy błędy powtarzające się jak refren.

1) Planowanie na jedną średnią

Ludzie liczą emeryturę „na średnio”: średnie wydatki, średnia inflacja, średni wzrost kosztów. Tylko że realne życie nie jest średnią.

Jedne wydatki rosną powoli, inne skokowo. A te skokowe potrafią zjeść rezerwy szybciej, niż się wydaje. Najczęściej są to koszty zdrowotne i koszty mieszkania.

2) Założenie, że wszystko drożeje podobnie

Nawet jeśli ogólna inflacja będzie umiarkowana, są kategorie, które potrafią drożeć szybciej: usługi, opieka, rehabilitacja, prywatne wizyty, rzeczy związane z wygodą i bezpieczeństwem.

Jeśli ktoś liczy wszystko jedną stawką „inflacja X%”, to potem budżet się rozjeżdża.

3) Mit: „na emeryturze wydaje się mniej”

Czasem tak jest, ale często nie. Wydatki po prostu zmieniają miejsce. Mniej idzie na dojazdy do pracy, ale więcej na zdrowie, wygodę, czas, dom i rodzinę.

I właśnie dlatego ukryte koszty to nie „wydatki z kosmosu”. To normalne rzeczy, które wcześniej były mniejsze albo w ogóle ich nie było.


Ukryty koszt nr 1: zdrowie i opieka (nie tylko lekarz i leki)

Największy błąd w planowaniu emerytury jest prosty: ludzie biorą pod uwagę zdrowie „na poziomie ogólnym”, a potem zderzają się z kosztami dookoła zdrowia. A to najdroższy punkt programu.

Diagnostyka i specjaliści

W praktyce wiele osób dopłaca prywatnie. Nie dlatego, że „lubi wydawać”, tylko dlatego, że chce szybciej, konkretniej, bez czekania. Do tego dochodzą badania, konsultacje, dodatkowe wizyty, które z czasem stają się regularne.

I znów: to nie muszą być kosmiczne kwoty jednorazowo. To są regularne koszty, które potrafią zjadać budżet miesiąc po miesiącu.

Rehabilitacja i powrót do formy

Jedna kontuzja, zabieg albo dłuższa choroba potrafi uruchomić cały łańcuch: rehabilitacja, dojazdy, sprzęt, wizyty, czasem prywatna opieka.

W planach emerytalnych ludzie zwykle widzą „koszt leku”, a nie widzą „kosztu powrotu do sprawności”.

Pomoc na co dzień i opieka długoterminowa

To jest temat niewygodny, ale warto go mieć w głowie. Z wiekiem rośnie ryzyko, że będzie potrzebne wsparcie: opiekun na kilka godzin, pomoc w domu, sprzątanie, zakupy. To są usługi. A usługi w długim terminie rzadko tanieją.

Największy problem nie polega na tym, że to „może się wydarzyć”. Problem polega na tym, że gdy się wydarzy, trudno to „przyciąć”, bo to dotyczy podstawowego funkcjonowania.

Co robić z tym dziś

Najpraktyczniejsze podejście to dwa ruchy:

  1. Założyć osobną pulę na zdrowie i opiekę. Nie w jednym worku z resztą.

  2. Inwestować w profilaktykę. To brzmi banalnie, ale to realna strategia finansowa: opóźniasz okresy, w których koszty są najwyższe.


Ukryty koszt nr 2: dom i mieszkanie (mieszkanie jest Twoje, ale rachunki i tak przychodzą)

Wiele osób myśli: „mam swoje mieszkanie, więc jestem bezpieczny”. No właśnie nie do końca. Mieszkanie nie jest darmowe tylko dlatego, że jest Twoje.

Naprawy i utrzymanie

Sprzęty się psują, instalacje się starzeją, coś przecieka, coś trzeba wymienić. W domu dochodzą jeszcze większe tematy: dach, ogrzewanie, elewacja, ogród, ogrodzenie.

Na emeryturze często zamiast „zrobię sam”, pojawia się „zlecę”, bo liczy się wygoda i czas. To jest normalne. Tylko trzeba to uwzględnić.

Dostosowania do wygody i bezpieczeństwa

Z czasem liczy się praktyczność: prysznic zamiast wanny, uchwyty, lepsze oświetlenie, porządny materac, czasem zmiana mieszkania na takie bez schodów albo bliżej usług.

To nie są fanaberie. To są wydatki, które podnoszą jakość życia. I które często pojawiają się w momencie, gdy człowiek najbardziej chce świętego spokoju.

Stałe opłaty, na które masz ograniczony wpływ

Czynsz, energia, podatki lokalne, ubezpieczenie, remonty wspólnoty, opłaty administracyjne. To rośnie. I nawet jeśli „coś oszczędzasz”, to nie zawsze masz pole manewru.

Co robić z tym dziś

Najprościej: osobna pula na „dom/mieszkanie” i świadomość, że to nie jest koszt stały. To jest kategoria, w której co jakiś czas zdarzają się mocniejsze strzały.


Ukryty koszt nr 3: „przyjemności” i rodzina (czyli wydatki, których nie chcesz sobie odmawiać)

Ten koszt jest najbardziej podstępny, bo nie wygląda jak problem. To są wydatki, które są miłe.

Wnuki, prezenty, wsparcie bliskich

Wielu seniorów chce pomagać. I super. Tylko jeśli nie ma na to osobnej puli, to te wydatki robią coś gorszego niż jednorazowy koszt: zjadają bezpieczeństwo powoli, regularnie.

To nie jest „jeden duży wydatek”. To są drobne rzeczy, które w sumie robią realną różnicę w budżecie.

Podróże i korzystanie z życia

Wiele osób ma plan: „na emeryturze będę jeździć”. Tylko że podróże rzadko tanieją. Do tego dochodzi wygoda, ubezpieczenia, standard, sezonowość cen.

Jeśli to jest wpisane w plan, wszystko gra. Jeśli nie, to nagle „zwykłe życie” robi się droższe.

Co robić z tym dziś

Najprościej: traktować „przyjemności i rodzinę” jak normalną kategorię budżetową. Nie jako „jak zostanie, to się zrobi”. Bo wtedy zawsze zostaje mniej, niż powinno.


Test odporności: sprawdź plan na realne życie, nie na idealny świat

Nie musisz przewidywać przyszłości co do złotówki. Wystarczy, że nie będziesz mieć planu, który działa tylko w scenariuszu idealnym.

Zrób trzy wersje budżetu emerytalnego:

1) Budżet bazowy

Normalne życie: rachunki, jedzenie, transport, podstawowe rzeczy, trochę przyjemności.

2) Budżet zdrowotny

Dodajesz realne koszty zdrowia i opieki: prywatne wizyty, leki, rehabilitacja i dodatkową rezerwę na gorsze miesiące.

3) Budżet kryzysowy

Zakładasz, że przez 12 miesięcy masz dodatkowe obciążenie. Awaria w domu. Wsparcie dla bliskich. Słabszy rok zdrowotnie. Coś, co nie jest tragedią, ale kosztuje.

Jeśli spina Ci się tylko wersja bazowa, a zdrowotna i kryzysowa już nie, to znaczy, że plan jest delikatny. I warto go wzmocnić.

Jest jeszcze jeden paradoks, o którym mało kto mówi: długie życie często oznacza potrzebę większych pieniędzy, nie mniejszych. Bo koszty nie kończą się w wieku 70 lat. One trwają.


Trzy konkretne kroki, które wzmacniają plan emerytalny

1) Podziel pieniądze na cele

Oddziel zdrowie, dom i „przyjemności”. Nawet jeśli na start są to małe kwoty, chodzi o strukturę. Jeden worek = każda awaria zabiera spokój.

2) Zrób próbę budżetu

Przez 30 dni żyj tak, jakbyś był na emeryturze. Na kwocie, którą planujesz. To jest najlepszy test, bo od razu wychodzą „niewidzialne” wydatki.

3) Zadbaj o elastyczność dochodu

Nie każdy chce pracować na emeryturze. Jasne. Ale elastyczne źródło dodatkowego dochodu daje spokój, bo nie jesteś skazany na jeden przelew i jedną decyzję.


Podsumowanie

Emerytura nie przegrywa dlatego, że ktoś nie odkładał.
Emerytura przegrywa dlatego, że ktoś miał plan na idealny świat.

Jeśli chcesz podejść do tematu praktycznie, zapraszam Cię na mój webinar. Pokazuję tam, jak budować dodatkowy dochód niezależny od ZUSu, żeby nie opierać całej przyszłości tylko na emeryturze i systemie.

Na koniec pytanie, które zostawiam Ci też jako punkt do przemyślenia: czy Twoim zdaniem emerytura z samego systemu wystarczy na normalne życie?

Łukasz Cichocki